czwartek, 22 maja 2014

Chapter XX

Hej! Wiem, miałam mały poślizg... :D Notka dzisiaj będzie krótka, bo oprócz tego co ma się stać w pokoju Ingrid - nic nie wymyśliłam, więc z góry przepraszam za zjebane zakończenie :P
******
 
Powoli przechyliłam głowę w drugą stronę nie chcąc patrzeć na widoki za oknem. Lot samolotem nadal mnie przerażał, jednak ta podróż różniła się od poprzedniej. Wcześniej siedziałam zaciskając mocno dłonie w pięści, a teraz... leżałam wtulona w klatkę piersiową Nialla.
- W porządku?- zapytał spoglądając na mnie. Niepewnie skinęłam głową zamykając ponownie oczy.- Będzie dobrze...- szepnął i mocno mnie objął. Dobrze jest mieć starszego brata. Wkurzającego, ale brata.
     Wracaliśmy do Irlandii, gdzie mam nadzieję pozostać jak najdłużej. Nic już mnie nie trzyma w Londynie. Rodzice nie odzywają się do mnie od pamiętnej sytuacji na komisariacie, nawet nie pokazali się w szpitalu! A Ingrid... Właśnie Ingrid... Nigdy się sądziłam, że byłaby do czegoś takiego zdolna...

*Retrospekcja*

     Drzwi z hukiem odbiły się od przeciwległej ściany, zwracając na mnie uwagę wszystkich osób w pomieszczeniu. stałam w progu z szeroko otwartymi oczami, mając nadzieję, że to co widzę to jeden wielki koszmar. Niestety... To była rzeczywistość.
-Ingrid?- rzuciłam cicho niepewnie robiąc krok do przodu.- Co to ma znaczyć?
     Rudowłosa siedziała na podłodze w swoim pokoju w otoczeniu kilku małych woreczków z białym proszkiem. Nie była sama. Byli tam też oni... Ci przez których zaczęłam się ciąć. I wylądowałam w szpitalu.
     ''Przyjaciółka'' podniosła na mnie swój wzrok i zaśmiała się szyderczo. Po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Ile bym dała, aby Zayn był tutaj ze mną... Chłopak pewnie stoi przed domem i czeka na mnie. Może, kiedy długo nie wyjdę, zaniepokoi się na tyle, że postanowi mnie poszukać?
-Alison jak się czujesz?- zawołała podnosząc się z miejsca i podchodząc do mnie.  Zrobiłam kilka kroków w tył.- Oj, nie bój się mnie skarbeńku...
     Pokręciłam głową. Co było w tych woreczkach, wiedziałam na sto procent. Nie byłam za to pewna, czy Ingrid czegoś nie wzięła. Nigdy nie miałam do czynienia z narkomanem.
- Odejdź...- syknęłam odpychając napierającą na mnie dziewczynę.- Ingrid, kurwa!- krzyknęłam czując jak tracę resztki cierpliwości. Jeżeli nie chciałam zrobić nic złego dziewczynie, musiała się ode mnie odsunąć.
- Ali, Ali, Ali...- zironizowała. - Jesteś taką głupiutką blondyneczką...- zaśmiała się. Spojrzałam w jej oczy. Źrenice miała nienaturalnie rozszerzone, prawie zakrywały ich zielony odcień. Wzdrygnęłam się. Teraz nie miałam już wątpliwości, że coś brała.- Tak łatwo było cię oszukać...- zachwiała się niebezpiecznie.
- O czym ty mówisz?- rzuciłam chwytając dziewczynę mocno za ramiona, aby nie upadła. Gorączkowo rozejrzałam się dookoła. Gdzie jest Zayn, kiedy jest potrzebny?!
     Nastolatka wybuchnęła śmiechem, wyrywając mi się. Powoli weszła do pokoju i usiadła obok Tiny. Niepewnie wsunęłam się za nią, zostawiając szeroko otwarte drzwi. Gdzie jest tej pojeb, Zayn?!
- O czym ja mówię?- sapnęła rozrywając jeden z woreczków. Biały proszek wysypał się na stół, a po chwili został wciągnięty przez małą rurkę do nosa przyjaciółki.- Mówię o tym, że nabrałaś się. Udawałam twoją przyjaciółkę przez cały ten czas.- zaśmiała się szyderczo. Czułam jak krew powoli odchodzi mi z twarzy. Nie...- cały czas spiskowałam z nimi. Wiedziałam, że cię biją, popychają, upokarzają... I wiesz co? Cieszę się z tego. Szkoda, że nie widziałaś swojej miny, za każdym razem, kiedy od któryś z nich obrywałaś.
     Zamknęłam oczy czując jak napływają do nich łzy. Nie pokażę im jak bardzo mnie zranili. Nie dam im tej satysfakcji.
- Byłaś mi potrzebna tylko po to, aby rodzice niczego nie wyczuli- kontynuowała.- Chyba wiesz, co to jest?-zapytała wskazując na woreczki. Skinęłam głową.- Jako, że się z tobą ''przyjaźniłam'' byłam po za podejrzeniami o handel, więc mogłam robić co chcę bez obaw, że mnie złapią. Ale ostatnio...- przerwała podchodząc do okna i wyglądając przez nie.- Ty leżałaś w szpitalu, i oczywiście... Opowiedziałaś swojemu braciszkowi o tym co ci się przytrafiło w szkole. A on nie zamierzał tego tak zostawić. Wiesz co zrobił?
     Nie zwracałam uwagi na pozostałych, dlatego kiedy Sean pojawił się nagle przede mną, drgnęłam przerażona. Chwycił mnie za rękę i zasłaniając mi usta posadził na kanapie. Drugą ręką trzymał mocno moje nadgarstki, więc nie mogłam się wyrwać. Czułam się jakbym wróciła do szkoły. Jakby znowu spotykało mnie to samo.
-Twój kochany braciszek i jego kumple, przyszli do ich domu- Wskazała głową na Tinę i Seana.- Kazali nam cię zostawić, bo jeżeli nie... Skończy się to dla nas źle. Naruszyli pewną granicę, za którą ty teraz musisz zapłacić.- warknęła odwracając się w moim kierunku. Czułam jak powoli tracę grunt pod nogami. Jej spojrzenie... nie wyrażało żadnych uczuć. Było puste.- Sean... wiesz co robić.
     Chłopak pstryknął palcami, a po chwili obok nas pojawiła się Tina z strzykawką w dłoni. W środku znajdował się przezroczysty płyn. Szarpnęłam się.
-Spokój!- warknął w moją stronę, odbierając od swojej dziewczyny przedmiot. Zacisnęłam mocno oczy, wpadając nagle na genialny pomysł. Otwarłam szybko usta i najmocniej jak tylko mogłam ugryzłam rękę blondyna. Podziałało. Natychmiast mnie puścił.
-ZAAAAYN!!!- Wydarłam się kopiąc w kolano dziewczynę. Syknęła i upadła.- ZAAAYN! NIALLL! POMOCY!
     Sean starał się mnie uciszyć, ale szarpałam się na wszystkie strony, aby tylko mu się wyrwać. Ingrid szybko podbiegła do mnie i chwyciła leżącą na podłodze strzykawkę. Spojrzała na mnie.
- Zapłacisz za to... Zoba...- przerwała i wylądowała na przeciwległej ścianie. Czułam jak ktoś odrywa ode mnie chłopaka, a ja mogłam szybko wybiec z pokoju. Gdy tylko minęłam próg pokoju, ktoś ponownie chwycił mnie za ramiona. Krzyknęłam przerażona.
-Ciii...- Usłyszałam szept Lou. Szybko odwrócił mnie w swoją stronę.- To tylko ja. Nic ci nie jest?- zapytał uważnie mnie obserwując.
- Zabierz mnie stąd...- wyspałam mocno do niego przywierając. Chłopak skinął głową i mocno mnie obejmując wyprowadził z domu. Otworzył drzwi auta, a następnie posadził na jednym z siedzeń.
- Masz szczęście, że Zayn wszedł do mieszkania...- Powiedział ściągając z siebie bluzę i narzucając na moje ramiona. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że drżę.- Kiedy usłyszał twój krzyk, szybko nas zawołał, a sam pobiegł do pokoju Ingrid jak burza. Co się tam działo?
     Pokręciłam głową czując jak ze zmęczenia opadam z sił. Chcę stąd wyjechać. I nie wrócić... 
     Po kilku minutach z domu wyszła reszta zespołu. Niall od razu do mnie podbiegł i mocno przytulił. Cholera. Dlaczego dopiero w jego ramionach czuję się tak naprawdę bezpiecznie? Może dlatego, że wiem, że nigdy mnie nie skrzywdzi?
- Wszystko gra?- spytał obserwując moją twarz. Skinęłam głową i mocniej naciągnęłam na siebie sweter Lou.
-Jeźdźmy już stąd. Mam dość tego pieprzonego Londynu.- mruknęłam odsuwając się od chłopaka.
-Jasne. O nich już nie martw. Policja już tutaj jedzie...- rzucił pakując się za mną do samochodu. Westchnęłam głęboko i oparłam głowę o ramię chłopaka. Coś czuję, że ten pech w moim życiu będzie dalej mnie prześladował...

*Koniec retrospekcji*

-Alison, obudź się...- usłyszałam czyiś głos nad swoim uchem. Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na osobę stojącą nade mną. Niall. - Za minutę lądujemy...
     Skinęłam głową podnosząc się i zapinając pas. Nawet nie mam pojęcia kiedy zasnęłam. Musiałam być naprawdę zmęczona. Leniwie obserwowałam jak samolot dotyka płyty lotniska, aż w końcu zatrzymuje się i możemy wysiąść. Tym razem również lecieliśmy prywatnym samolotem One Direction. Nie mówcie nikomu, ale ten sposób jest strasznie wygodny.
     Odprawa przeszła w błyskawicznym tempie, dlatego po kilku minutach siedzieliśmy wszyscy wygodnie w czarnym samochodzie i odjeżdżaliśmy spod budynku lotniska. Na szczęście nikt nie wiedział o powrocie 1D więc nie musieliśmy uciekać przed fankami i reporterami.
     W samochodzie kolejny raz musiałam zasnąć, bo kiedy na chwilę się ocknęłam zauważyłam Malika, który mrugnął do mnie, a chwilę później wylądowałam w jego ramionach. Policzę się z nim później.


*******
Możecie mnie zabić z kilku powodów:
1) Nie było odcinka o czasie
2) Jest straaaaasznie krótki
3) Jest do dupy

Więc jedno wielkie: PRZEPRASZAM!
P.S. Na zawodach zajęliśmy dopiero 5 miejsce :( Ale... Mieliśmy JEDEN trening, który trwał GODZINĘ dzień przed ZAWODAMI. Więc możemy być z siebie dumni :P Mamy chociaż to 5 miejsce :D
P.S.2. Obok znajdziecie ankietę pt. ,,Z kim powinna być Alison'' Zapraszam do udziału :D I tak... Wiem, że Niall to jej brat... Chociaż... Kto wie?

ODCINEK NIE SPRAWDZANY!

16 komentarzy:

  1. Może i jest krótki ale jest świetny. Nie spodziewałam się tego po Ingrid. @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I gratuluje 5 miejsca. :)

      Usuń
  2. Rozdział cudny jak zawsze zresztą. Myślę że Al powinna być z Louisem ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co co co co? Nie spodziewałam się tego po Ingrid :o Alis powinna być z Lou! Czekam na rozdział 11 (OMG jak to szybko leci jeszcze niedawno był 1)
    Jagoda

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdzial. Ondjdjsj. Zeby byla z Zaynem albo Louisem. :DDDD
    Gratuluje 5 msc

    OdpowiedzUsuń
  5. Iekfeineoneodkfpxmfomxfomzdofmfkdkdlfndofn bozeeee

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały rozdział! Nie mogę się doczekać następnego! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. super !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG ! Zajebisty rodzial ! Nie znasz sie no :D
    Czekam na nastepny *_*

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo podoba mi się to opowiadanie :) Jest na prawde super :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A to szuja z tej ingrid (imię jak dla psa)

    OdpowiedzUsuń
  11. O.M.GO tego to się nie spodziewałam :-) wzruszyłam się nie wiem czym ale płakać mi się chcę hahahha KOCHAM CIĘ MISIA <433 ŚWIETNY rozdział a nie do dupy ;* dwaj nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Co do tej całej akcji w domu Ingrid:
    Harry-na pozór spokojny ale wpierdoli bo się wkurwi
    Tomm-wkurwiony też zabić by mógł
    Liam-boks trenuje,wkurwić się potrafi i także był prześladowany ale pozostańmy przy tym,ze trenuje boks
    Zayn-dosyć,ze mistrz otwierania zamków wsuwką jest wkurwiony to przerwano mu jeszcze palenie papierosa a to się równa nieziemsko wkurwiony Malik
    No i Horan nasz kochany farbowany blondyn-okłada worek treningowy,wkurwiony co ja gadam MEGA wkurwiony i Al to jego siostra
    Mam pytanie .... przeżył ktoś tam w ogóle?! xd

    OdpowiedzUsuń