sobota, 26 kwietnia 2014

Chapter XIV:

W końcu wzięłam się w garść i zrobiłam to na co tyle czekaliście. :P Przyjemnie mi się pisało ten odcinek i chyba wena mi wróciła :D
*********

- Jak to do ciebie dzwoniła?- Zawołał Zayn patrząc na mnie ze zdziwieniem.- Powiedziała chociaż, gdzie jest?
     Pokręciłem przecząco głową. Zaraz, gdy Alison się rozłączyła, pobiegłem obudzić chłopaków i zwołałem ''naradę''. Musieliśmy ustalić co teraz zrobimy. To, że Al nie ma w Mullingar, ani nawet w Irlandii, wiedzieliśmy na sto procent. Pytanie tylko, gdzie mogłaby uciec?
- Możesz powiedzieć co dokładnie mówiła?- Rzucił Liam przykładając kubek z parującą kawą do warg. Przed każdym z nas stało identyczne naczynie z tą samą zawartością, pomimo tego, że była dopiero 4 nad ranem. Wiedzieliśmy, że po telefonie blondynki żaden z nas już nie zaśnie. Nie ma szans na to.
- Najpierw mówiła coś o wywiadzie... Wiecie tym co był dzisiaj... Przepraszam wczoraj.  Była zła, za to, że nazwałem ją ''problemem''- Powiedziałem robiąc cudzysłów w powietrzu przy ostatnim słowie. - A potem wyrzuciła jak mnie nienawidzi...- Zmarszczyłem brwi- Była pijana.- Dodałem po chwili.
     Chłopcy wymienili między sobą zdziwione spojrzenia. Żaden z nas, nigdy nie widział, ani nie słyszał pijanej Alison, ba jej rodzice zawsze mi mówili, że nigdy pijana nie była. Może troszeczkę wypiła, ale nigdy aż tak, aby potem chodzić zygzakiem po ulicy, a rano wisieć nad ubikacją...
     Z kim Alison mogła gdzieś wyjść i się upić? Doskonale słyszałem czyiś śmiech w tle, jakiejś dziewczyny. Przez bulgotanie blondynki do telefonu nie mogłem go rozpoznać...
-OK. Podsumujmy jedno.- Rzucił Louis. - Gdzie Alison mogła polecieć aby się z kimś napić?- Zapytał rozglądając się po wszystkich.
-Nie mam pojęcia... Polska odpada, nie ma tam żadnych przyjaciół- Powiedziałem drapiąc się w głowę- Zostaje tylko Londyn... Tam ma Ingrid.
     Chwila moment. Ten śmiech wydawał mi znajomy, nawet bardzo... O kurwa. Niall ty debilu!- pomyślałem. Jak mogłem się nie zorientować?!
-LONDYN!- Wydarłem się zrywając się z miejsca. - Alison jest w Londynie!
-Nie mamy pewności.- Mruknął Zayn przeczesując dłonią swoje włosy. Kiedy nie miał ich ułożonych, radośnie opadały mu na twarz. Szczerze powiedziawszy dziwię się, że ich tak nie zostawi. Dziewczyny na całym świecie oszalałyby, gdyby się tak pokazał. Ich rozczochrany Zayn wrócił.- Gdyby tam była, jej rodzice zadzwoniliby do nas, nie? No właśnie.
     Pokręciłem głową. Cholera, co teraz zrobimy?
- Mam pomysł.- Odezwał się nagle Harry.- Alison dzwoniła do ciebie, a to oznacza, że ma przy sobie telefon, co ułatwia nam sprawę. Wystarczy zadzwonić do Paula, a on załatwi całą robotę za nas.- Uśmiechnął się.
- Hazza, słońce ty moje- Zawołał Louis- Odstaw kofeinę, bo już gadasz od rzeczy. Niby jak ma nam pomóc jej telefon i Paul?
- Loui...- Zaśmiałem się. Wiedzieliśmy, że Louis nienawidzi, kiedy ktoś do niego tak zwraca. Nikt z nas tego nie robił, tylko Harry.- To proste. Paul namierzy jej telefon.
     Czy mówiłem już, że Harry jest geniuszem?

***********

     Niepewnie uchyliłam oczy od razu tego żałując. Ból głowy dosłownie rozsadzał mi czaszkę, a do tego dochodziły mdłości i drażliwość na światło... Co ja wczoraj robiłam?- pomyślałam starając się przypomnieć sobie cokolwiek z poprzedniego dnia. Po chwili przypomniałam sobie jakąś część z wczoraj.
     Oglądałam w telewizji wywiad z chłopakami, aż w pewnym momencie Niall nazwał mnie problemem. Wybiegłam z domu Jasona i pobiegłam do Ingrid, gdzie... Chyba się uchlałyśmy... Znowu.
     Kolejny raz otworzyłam powieki i zmrużyłam oczy. Pomieszczenie w którym leżałam było ogromne i jakoś dziwnie znajome. Ściany ozdabiały beżowe płytki z jednym dziwnym szarym wzorkiem. Przekrzywiłam głowę powoli odwracając się. Za mną leżała Ingrid tuląc do siebie butelkę wódki... Zmarszczyłam brwi na ten widok. Musiałyśmy wczoraj ''troszeczkę'' przesadzić.
     Powoli, uważając na każdy ruch, podniosłam się i przejrzałam w lustrze wiszącym nade mną. Wyglądałam okropnie. Włosy odstawały w rożne strony, oczy były podpuchnięte, a twarz cała czerwona. Jęknęłam na ten widok i spuściłam wzrok na umywalkę... Chwila. Umywalka?!
     Gwałtownie podniosłam głowę odwracając się. Leżałyśmy na podłodze w łazience... w domu Jasona. Jak...?!
     Zanim zdążyłam dokończyć swoje pytanie, chwyciłam się za brzuch i podbiegłam do toalety. Podczas gdy mój żołądek zwracał całą swoją zawartość, Ingrid zaczęła się wybudzać. Potarła oczy i spojrzała na mnie.
-Alison?- Rzuciła. - Jak my tu...?
     Pokręciłam głową zwisając na ubikacją. Odetchnęłam kilka razy i powoli podniosłam się na nogi. Przepłukałam usta wodą i spojrzałam na odbicie Ingrid.
-Chodźmy do Jasona. To jego dom, na pewno wie co robiłyśmy.- Powiedziałam opuszczając toaletę. Zbiegłam po schodach na dół, a w kuchni zauważyłam chłopaka ze swoim chłopakiem. Jak mu było... Mike? Chyba tak...
     Jason spojrzał na mnie i pokręcił głową. Wskazał na wolne krzesło obok siebie, a ja powoli się zza nie wsunęłam. Niemal natychmiast przed moją głową postawiono szklankę i butelkę z wodą. Nieśmiało skinęłam głową w podziękowaniu odkręcając napój, by po chwili zimna ciecz znalazła się w moim gardle. Ufff jaka ulga!
     Gdy odłożyłam butelkę, z wypitą co najmniej połową jej zawartości, do kuchni wczołgała się Ingrid. Wyglądała okropnie. Jej włosy sterczały w różne strony, oczy miała podpuchnięte, nos był cały czerwony a ubranie było pomięte i podarte w niektórych miejscach.
- Co się wczoraj stało?- Wyjąkała kładąc głowę na stole. Mike spojrzał na Jasona, a ten pokręcił głową z zażenowaniem. Cholera. Co myśmy wczoraj zrobiły?
- Kiedy wczoraj nie wracałaś, postanowiliśmy z Mike'm zadzwonić do Ingrid, aby sprawdzić czy ciebie u niej nie ma.- Zaczął powoli Jason- Nie odbierała, dlatego podjechaliśmy do jej domu autem. W odpowiednim momencie, muszę dodać.- Spojrzał na mnie, a jego wzrok wyrażał wściekłość.- Chciałyście jeździć autem po pijaku- Warknął.
     Otworzyłam z niedowierzaniem oczy. Co?! Ja pierdolę... Kurwa ten alkohol mi chyba mózg odjebało.
-Jak to..?- Wykrztusiłam kręcąc głową.
-Normalnie. - Wtrącił się Mike.- W ostatnim momencie wyciągnąłem wam kluczyki z stacyjki i zgasiłem samochód. Nawet nie chce myśleć co by się mogło stać, gdybyśmy przyjechali dwie minuty później.
     Ja akurat wiedziałam. Policja zamknęłaby mnie za kratkami i nawet pieniądze Nialla by mi nie pomogły. Z resztą, gdybyśmy spowodowały jakiś wypadek, media by się o tym dowiedziały i co? Szybko doszliby kim jestem, a wtedy zrujnowałabym karierę chłopaków. Jakby to wyglądało: siostra jednego z wokalistów spowodowała wypadek po pijaku? I na dodatek wcześniej była zatrzymywana przez gliny? Kurwa...
     Podświadomie wiedziałam, że gdy tylko zniknie kac, nie będę już tak myśleć. Przejmuje się moim bratem, przejmuję się tym co robi, ale nie chce, aby on o tym wiedział. Czemu? Bo nie chce, żeby myślał o tym, że mu wybaczyłam. Prawda jest taka, że wybaczyłam mu to, że o mnie zapomniał już dawno, jednak nie miałam siły mu o tym powiedzieć. Byłam zwykłym tchórzem, a wszystko ukrywałam pod maską zimnej suki i imprezowiczki.
- Dziękuję...- Wyszeptałam zakrywając twarz dłońmi. Było mi wstyd. Jak mogłam być taka nieodpowiedzialna?
- Zabraliśmy was do samochodu, ale w połowie drogi, kiedy zatrzymaliśmy się na światłach uciekłyście do parku. Pobiegliśmy za wami,  a wy kąpałyście się w fontannie. Nie było łatwo was stamtąd zabrać, ale w końcu nam się udało. W domu, Ingrid wyciągnęła z barku butelkę wódki i zamknęłyście się w pokoju.- Skończył mój współlokator, a ja poczułam się jeszcze gorzej. Czy ja zawsze muszę coś odpierdolić po pijaku?!
- Przepraszam...- Wyjąkałam podnosząc się.- Ja... Nie wiem, czemu to zrobiłam.
-Hej, byłaś pijana. Chociaż to nie jest do końca wytłumaczenie. Wolałbym wiedzieć, dlaczego to zrobiłyście.- Jason spojrzał na mnie pytająco.
- Problemy rodzinne.- Odparłam wymijająco i przeczesałam włosy ręką.- Idę pod prysznic.
     Szybko wybiegłam z kuchni i zamknęłam się w łazience. Jestem kurwa pojebana. Do chuja, co ja kurwa narobiłam?! Jak Niall się dowie...
     Pokręciłam głową. Niall się nie dowie. Nie może. Zresztą... nawet jeśli to co mi zrobi? Nic, jestem dorosła. Odpowiadam za siebie. Westchnęłam głośno i odkręciłam kurki z wodą. Ściągnęłam z siebie brudne ubrania, które wylądowały w koszu na parnie. Był już pełny. Zanotowałam sobie w pamięci, aby zrobić jak najszybciej pranie.
     Powoli weszłam pod lecącą wodę i rozluźniłam się. To było to, czego potrzebowałam w tej chwili. Orzeźwiającego prysznica. Natarłam swoje ciało brzoskwiniowym żelem pod prysznic i umyłam włosy. Szybko opłukałam się z mydlin i owinęłam się w biały, puchaty ręcznik. Dokładnie wytarłam swoje ciało nucąc pod nosem jakąś piosenkę. Po chwili zdałam sobie sprawę, że była to piosenka zespołu mojego brata. Kiedy ja ją słyszałam?
     Wysuszona wyszłam z łazienki, myśląc co mogłabym ubrać. Otwierając walizkę w głowie miałam tylko szare rurki z wysokim stanem. Szybko je znalazłam odkładając na bok. Przekrzywiłam głowę uważnie na nie patrząc. Co do nich ubrać? Po chwili wyciągłam czarną bluzkę z zamkiem na ramiączkach i podartą krótką jeansową kurtkę. Złapałam czarne buty na koturnie, kilka bransoletek i pierścionek. Po kilku minutach wybrany zestaw miałam już na sobie. Włosy wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Z makijażu zrezygnowałam. Dzisiaj już na prawdę nigdzie nie wychodzę.
     Gdy zeszłam do kuchni Ingrid spała w najlepsze na stole. Pokręciłam głową podchodząc do niej i waląc ją w głowę.
-Wstawaj!- Krzyknęłam i lekko się skrzywiłam. Ból głowy, mimo, że był mniejszy niż na początku, nadal trochę mi przeszkadzał.
     Rudowłosa przekręciła głowę i spojrzała na mnie mrużąc oczy. Gdy miała kaca zawsze się na wszystkich darła, ale teraz najwyraźniej nie miała na to siły.
-Spadaj, szczylu...- Rzuciła w moją stronę. Teatralnie złapałam się za serce, udając, że mnie tym uraziła.
- O rany... Uraziłaś mnie tym!- Zaśmiałam się.- Idź do łazienki i ogarnij dupę młoda. Pożycz sobie coś z mojej torby. -Zawołałam wychodząc z pomieszczenia. W salonie nikogo nie było, więc wywnioskowałam, że Jason i Mike, albo są u niego w pokoju i Bóg wie co robią, albo gdzieś wyszli.
     Opadłam na kanapę, pilotem włączając telewizor. Skakałam z kanału na kanał próbując znaleźć coś, co mnie zainteresuje. Jak na złość niczego nie było. W końcu kolejny raz zostawiłam na stacji muzycznej, a po chwili pojawił się prowadzący:
- Jakie problemy rodzinne ma Niall Horan z One Direction?- Zapytał uśmiechając się sztucznie. Wywróciłam oczami uważnie obserwując mężczyznę.- W wczorajszym wywiadzie na żywo, muzyk wyznał, że w Irlandii przebywa z powodu problemów osobistych. Fani zespołu, zaniepokoili się tym wyznaniem i na twitterze utworzyli akcję, która ma na celu pocieszyć Nialla. Trend wbił się do światowych trendów i utrzymuje się na pierwszym miejscu już od kilku godzin. Nikt nie wie, co dokładnie miał na myśli muzyk, a jego rodzina odmawia komentarzy na ten temat. Postaramy się dla was dowiedzieć, o co chodziła Niallowi. A teraz zapraszam na nowy teledysk chłopaków do piosenki You&I...
     Głośno prychnęłam. Czy reporterzy muszą zawsze wciskać nos w nie swoje sprawy?  Nie mogą dać ludziom spokoju?
     Wpatrywałam się beznamiętnym wzrokiem w ekran telewizora. Właśnie Harry zmienił się w Zayna. Zmrużyłam oczy patrząc na teledysk. Serio? Zmiana ciał? Mogli się przynajmniej postarać z tym teledyskiem...
     Wzruszyłam ramionami i wyłączyłam telewizor. Ciekawe, co teraz robią chłopcy? Znając życie drą koty o to, gdzie jestem... Ech... Czemu oni są takimi idiotami?

*********

     Niecierpliwie stukałem placami w oparcie fotela w którym siedziałem. Kilka godzin temu, zadzwonił Paul informując mnie, że namierzył telefon Alison. Tak jak podejrzewaliśmy była w Londynie, na jakiś przedmieściach. Zmarszczyłem brwi słysząc adres, gdzie przebywała od kilku godzin. Tam nie mieszkała Ingrid, ani to nie był adres jej starego domu. U kogo się zatrzymała?
     Natychmiast po zdobyciu adresu, razem z chłopakami wsiedliśmy w samolot do Anglii. Lada chwila mieliśmy lądować, a ja nie mogłem się doczekać, aż zobaczę blondynkę na własne oczy. Całą i zdrową. Martwiłem się o nią. Cięcia na rękach, alkohol, ucieczka... Bałem się, że to wpłynie na jej zdrowie. Musiałem ją ochronić przed tym wszystkim. Ale czy jestem w stanie uchronić ją przed samą sobą?
- Prosimy zapiąć pasy, zaraz będziemy lądować- Oznajmiła stewardesa przez głośnik. Uśmiechnąłem się. Lada chwila wsiądziemy w samochód i pojedziemy do mojej siostry. 
     Kilkanaście minut później kroczyliśmy w stronę czarnego auta zaparkowanego przy krawężniku. Gdy zbliżyliśmy się do niego, wysiadł z niego nasz ochroniarz.
-Trzymaj Niall.- Powiedział podjąć mi kluczyki. Uśmiechnąłem się do niego i skinąłem na chłopaków. Nasz manager zagwarantował nam samochód oraz dyskretną ochronę. Mieli nie rzucać się w oczy i mieć nas na oku.
- Zostaniecie tutaj.- Rzuciłem do mężczyzny. Pokręcił głową.- Słuchaj, musimy to załatwić sami. To moja siostra, nie chce, żeby miała na głowie goryli. Bez urazy- Spojrzałem na niego. Nie był przekonany. Dobra. Pójdziemy na kompromis.- Zrobimy tak. My jedziemy jednym autem, wy drugim. Nie interweniujecie, chyba, że to naprawdę konieczne. Zgoda?
     Ochroniarz zawahał się na moment, ale po chwili skinął głową. Odetchnąłem z ulgą i wsiadłem do samochodu. Wpisałem w GPS adres Alison i po chwili mknęliśmy autostradą.
- Co zrobisz, kiedy już tam będziesz?- Zapytał Louis. Wzruszyłem ramionami. Co mogę zrobić, aby przekonać moją siostrę do siebie? Nie mam bladego pojęcia.
- Będę improwizował.- Rzuciłem. Skręciłem zgodnie z zaleceniem urządzenia i po chwili zaparkowałem przed dużym domem jednorodzinnym. Odetchnąłem głośno i powoli otworzyłem drzwi auta. Reszta zrobiła to samo.
     Pokonałem kilka stopni i podniosłem rękę, aby nacisnąć dzwonek do drzwi. Dłoń delikatnie mi drżała. 
- Niall... Spokojnie.- Usłyszałem za sobą głos Liama. Skinąłem głową, zamykając oczy na kilka sekund. Szybko nacisnąłem dzwonek do drzwi, a moje serce zamarło czekając...

***********

     Dzwonek do drzwi wyrwał mnie z drzemki. Jęknęłam głośno, zakrywając twarz poduszką. Dźwięk rozległ się ponownie.
-Czy nie można zostawić mnie w spokoju?- Warknęłam głośno podchodząc do drzwi i naciskając klamkę.- Czego?- Rzuciłam do osób stojących w progu.
     Zamarłam. Przed drzwiami stali oni... One Direction. Otworzyłam oczy szeroko ze zdumienia. Jak mnie znaleźli?!
- Aliosn....- Zawołał Niall, a w jego głosie można było usłyszę ulgę. Następnie co widziałam to ciemność, która spowodowana była ramieniem blondynka. Mimo, że miałam buty na koturnach nadal byłam od niego niższa... 
     Chłopak mocno mnie do siebie przytulił, a ja powoli dochodziłam do siebie. Mój brat mnie znalazł. Mój brat mnie znalazł i przyjechał do Londynu... ŻE CO KURWA?!
-Jak mnie zaleźliście?- Syknęłam odpychając od siebie Horana. W jego oczach dostrzegłam ból.
- Może, grzeczniej co?- Zawołał Malik wymijając mnie i wchodząc do domu. Kilka sekund później cały zespół siedział już na kanapie w salonie. Zatrzasnęłam głośno drzwi i wściekłym spojrzeniem zmierzyłam ich wszystkich.- Pakuj się. Wracasz do Irlandii.
- Nigdzie nie jadę.- Warknęłam krzyżując ręce na piersi.- Pytam kolejny raz. Jak mnie znaleźliście?
- Namierzyliśmy twój telefon.- Powiedział Harry zakładając ręce za głowę.- Alison nie kłóć się z nami. Wracasz do Irlandii, czy tego chcesz czy nie.
     Gwałtownie pokręciłam głową. Nie mam zamiaru z nimi wracać. Mój dom jest tutaj, w Londynie. Nie mogą za mnie decydować.
-Spierdalaj Styles.- Rzuciłam w jego kierunku i chwyciłam paczkę papierosów.- Wiecie gdzie są drzwi. Gdy wrócę ma was tu nie być, chyba, że chcecie, żebym zadzwoniła na policje.
     Wyszłam na taras znikając w ogrodzie. Czy ich popierdoliło do samego końca? Po chuja mam wracać do Irlandii? Bo mój braciszek tak chce? Przeliczył się.
     Odpaliłam jednego papierosa i zaciągnęłam się dymem. Takie małe gówno, a potrafi przynieść ulgę człowiekowi. Powoli wypuściłam dym z płuc robiąc małe kółka. Odwróciłam głowę i zauważyłam Lou, który obserwował mnie z uwagą.
- A ty tu czego?- Zawołałam. Chłopak powoli zbliżył się do mnie.
-Niall się o ciebie martwi Alison.- Powiedział cicho.- Daj mu szanse, dziewczyno. Przecież to twój brat... On to wszystko robi, bo cię kocha...
     Zagryzłam wargę. Wiem, że blondynek mnie kocha, ale... No właśnie. Nie wiedziałam, czemu byłam dla niego taka oschła. Okropnie działa mi na nerwy, może dlatego?
- Idźcie już.- Rzuciłam odwracając się do niego plecami. Nie chciałam, aby zauważył moje łzy. Mój głos delikatnie zadrżał.- No już!
     Po chwili słyszałam jego oddalające się kroki. Opadłam na kolana ukrywając twarz w dłoniach. Z moich ust wyrwał się cichy szloch. Jestem beznadziejna. Nie powinnam w ogóle żyć. Powinnam odejść, bo tylko wszystkich ranię...
     Oparłam się o drzewo wpatrując się w zachodzące słońce. Łzy powoli przestawały płynąć mi po twarzy, a ja się uspokajałam. Kiedy złota tarcza całkowicie zniknęła, a jej miejsce zajęły świecące się białe punkciki do ogrodu wbiegła Ingrid. Rozejrzała się, a gdy tylko mnie zauważyła podbiegła do mnie.
-Odbieraj kurwa telefon!- Wydarła się na wstępie. Spojrzałam na nią marszcząc czoło. O co jej znowu chodziło?- Dzwonił Liam. Niall miał wypadek. Jest w szpitalu, a jego stan jest krytyczny, potrzebna mu transfuzja krwi, a szpital nie ma tej grupy jaką ma Niall. On umiera, Alison- Dodała już ciszej.
     Czułam jak serce mi zamiera i rozpada się milion kawałków. A jednak... mam czucia?
   
*********
To ja! :D Jak oceniacie ten odcinek?
Według mnie mógł być lepszy ;)
Dziękuję za komentarze pod ostatnim odcinkiem, i pod informacją :D Daliście mi niezłego kopa :P

10 komentarzy= nowy odcinek!


P.S. Mam do was ogrooooomną prośbę. Pewnie wiecie, że jestem współautorką tego bloga: LINK 
Chodzi o to, że Latte Lottie jest załamana tym, że nikt nie wchodzi i nie komentuje, dlatego chce usunąć bloga. Czy mogę was prosić, ( jeżeli chcecie) abyście zostawili pod ostatnią notką komentarz? Teraz jest odcinek 6 ( jeszcze muszę go zedytować itp.bo to należy do moich obowiązków :) ) a LL na tym zależy... Z góry dziękuję wam, każdemu z osobna i całuję mocno! :D

12 komentarzy:

  1. co ?? niall mial wypadek , nie tylko nie to !!!!!!!!!!! :( czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. O boże! Świetny jest. @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski jak zawsze ale to chyba wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to Naill w stanie krytycznym!? Życzę weny i pisz szybko następny, bo ma zawał zejdę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Awwwwwww cudo *.* ♡ □

    OdpowiedzUsuń
  6. Nsjxusnfbsuxndbxjsudbdjd o moj boze

    OdpowiedzUsuń
  7. W tyn momencie to ja chyba umieram xd swietne

    OdpowiedzUsuń
  8. Wreszcie :) nie mogłam doczekać się kiedy w końcu dodasz
    Rozdział świetny :) masz talent dziewczyno

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko Niall miał wypadek, musi przeżyć. Alex ma uczucia :)czekam na nexta xoxo

    OdpowiedzUsuń