poniedziałek, 22 września 2014

Chapter XXXIV

******

Aliosn P.O.V.

     Z okrzykiem radości rzuciłam się na łóżko wypuszczając ze świstem powietrze. W progu pokoju, z uśmiechem na ustach stał Louis, ciągle trzymając moją torbę ze szpitala. Szatyn nie zgodził się na to,  abym niosła swoje rzeczy,  tłumacząc się tym,  że nikt nie chce widzieć mnie ponownie podpiętą do różnych maszyn. Wdałamsię z nim w małą kłótnie,  jednak mimo to nie udało mi się nic wskórać, a Louis został moim chłopcem na posiłki.
     Chłopak odłożył ją koło drzwi i pomału podszedł do mnie, a chwilę później leżał już na pościeli z rękami pod głową, wpatrując się w sufit. 
- Jak się czujesz?- zapytał przenosząc swój wzrok na mnie. Zażenowana przewróciłam oczami, uświadamiając sobie, że podczas ostatnich kilka minut ciągle słyszę to samo pytanie. Na samym początku zapytał się mnie o to Niall, potem Liam, Zayn, nawet Harry wykazał zainteresowanie moim stanem zdrowia. W domu, oczywiście rodzice, rzucili ten sam tekst, więc miałam nadzieję, że Louis odpuści. Jak widać...  Nie ma mowy. 
- Bardzo zabawne, wiesz?- rzuciłam podnosząc się i kładąc głowę na jego torsie. Jego ręka automatycznie powędrowała do moich włosów, bawiąc się jednym kosmykiem. Odkąd pamiętam, zawsze gdy leżeliśmy razem obok siebie, to była właśnie nasza pozycja. Na samym początku chłopcy myśleli, że jesteśmy parą, jednak po kilku razach, zdążyli się już przyzwyczaić do naszych zachowań. Gdyby jakiś postronny obserwator widział nasze zachowanie, na sto procent wziąłby nas za parę, wnioskując to z samego leżenia i obejmowania.
- No weź...- zaśmiał się przez co jego klatka piersiowa lekko zadrżała. - uwielbiam cię wkurzać...- dodał po chwili.
- Spadaj...- wymamrotałam, wpatrując się w sufit.- Louis... wyciąłeś torbę z mojego bagażnika?- zapytałam poprzypominając sobie o pieniądzach. Szatyn podniósł się, przez co natychmiast opadłam na łóżko. Obserwowałam jak podchodzi do szafy, otwiera ją, a po chwili na środku pokoju ląduje ogromna szara torba z pieniędzmi z wyścigu.
     Poderwałam się i upadłam na kolana obok torby, jednym szybkim ruchem otwierając zamek. Chwyciłam materiał, odwracając go do góry nogami, a po chwili do moich uszu dobiegł szelest spadających pieniędzy. Zmrużyłam oczy, widząc, że jest tego trochę za dużo.
- Nie... to niemożliwe- wyjąkałam szybko przeliczając gotówkę. Po kilku minutach zamknęłam oczy, chowając głowę w ramionach- Chan, ty idioto...
- Alison? Co jest?- usłyszałam głos Lou, a następnie poczułam jak przyciąga mnie do siebie.
- Chan nie zabrał swojej części...- wyjąkałam.- Zostawił mi całą wygraną... całe sto tysięcy.
     Chłopak delikatnie gładził mnie po ramieniu, wpatrując się w wysypane pieniądze. Cały czas zastanawiałam się, dlaczego Chan zostawił mi wszystko, nie zabierając swojej i chłopaków działki. Nie taka była umowa....
     Westchnęłam odsuwając się kolejny raz od ramion Tommo, niepewnie podchodząc do okna i wyglądając przez nie. Na podjeździe stał niebieski samochód z światłami na dachu. Policja. Cholera.
- Kurwa...- jęknęłam podbiegając do dywanu i z zawrotną prędkością, pakując pieniądze do torby.- Psy tutaj są... Schowaj ja gdzieś, nie mogą tego zobaczyć.
     Rzuciłam chłopakowi materiał, biegnąc w stronę łóżka i siadając na nim. Louis rozglądał się przez chwilę po pokoju, poczym szybko przeszedł do okna, otworzył go i wyrzucił torbę na zewnątrz. Przez chwilę nie było nic słychać, jednak po sekundzie do moich uszu dobiegł głośny plusk i krzyk zaskoczonego Harry'ego.
- Ej!- wrzasnął. Zaciekawiona podeszłam do chłopaka spoglądając w dół.- Co to było?
- Kopnij ją pod ścianę, nikt  nie może jej zobaczyć...- syknął, zamykając okno i odwracając się do mnie przodem. Z korytarza dobiegły do mnie kroku kilku osób. Już tu idą.- Alison... przepraszam za to.- rzucił, spoglądając na mnie.
     Zdezorientowana spojrzałam na chłopaka, kiedy nagle szybko zostałam przyciągnięta do niego, a nasze usta... zetknęły się. Zaszokowana odwzajemniłam pocałunek, a po chwili Louis podniósł mnie i oparł o ścianę. Instynktownie wsunęłam swoje ręce w jego włosy, przyciągając go bliżej siebie. O matko. Czy ja własnie całuję się z Louisem Tomlinsonem?
     Do naszych uszu dobiegło głośnie chrząkniecie, więc szatyn niechętnie odsunął się ode mnie, pozwalając mi stanąć na własnych nogach. Spojrzałam w stronę drzwi, gdzie zauważyłam dwójkę policjantów i zdezorientowanego Nialla.
- No... ja... - wyjąkał patrząc raz na mnie, raz na Lou.- Tomlinson musimy wyjść... pogadać.
     Louis westchnął, całując mnie w czoło i opuszczając mój pokój razem z blondynem. Zostałam sama z policjantami.
- Alison Evans, prawda?- Zapytał jeden z nich nieznacznie się uśmiechając. Skinęłam głową, podchodząc o łóżka i siadając na nim.- Chcemy panią przesłuchać w sprawie zabójstwa Chana Song. Czy jest nam pani w stanie odpowiedzieć na kilka pytań?
     Skinęłam głową, biorąc do ręki jedną z poduszek. Wygląda na to, że czeka mnie długi ranek.

Louis P.O.V.

     Cicho zamknąłem drzwi do pokoju Alison, schodząc po schodach do salonu. Na karku czułem ciepły oddech Horana, a po jego krokach mogłem wywnioskować, że jest wściekły. Rozumiałem go, na jego miejscu również bym był, gdybym przyłapał moją siostrę na całowaniu się z jakimś kolesiem, albo z jednym z moich przyjaciół. W sumie to cud, że nie rzucił się na mnie już w pokoju blondynki.
     Pewnym krokiem wkroczyłem do salonu i usiadłem na kanapie obok rozwalonego Zayna. Wyrwałem mu z dłoni piwo, odlewając sobie część do stojącego obok kubka. Mulat nawet nie drgnął, był przyzwyczajony, że alkohol, dość długo nie postoi w jego posiadaniu, kiedy znajdujemy się w tym samym pomieszczeniu. 
- Louis...- spojrzałem na stojącego przede mną Nialla.- Co to do cholery było?
     Wzruszyłem ramionami, przykładając szklankę do ust. Co miałem mu powiedzieć? Doskonale wszystko widział, więc nawet zaprzeczyć nie mam jak.
- Do diabła!- krzyknął podchodząc do mnie.- Powiedz mi po jaką cholerę całowałeś się z moją siostrą, kiedy masz dziewczynę?!
     Zaskoczony Zayn oderwał wzrok od telewizora, spoglądając na mnie i na Nialla. Westchnąłem cicho uświadamiając sobie, że nie mogę powiedzieć mu prawdy, skoro sam jej nie znałem. Nie miałem pojęcia dlaczego pocałowałem Alison... zresztą miałem ochotę uczynić to już od kilku dni.
     Uświadomiłem sobie w szpitalu, kiedy siedziałem obok niej i obserwowałem jej pocięte nadgarstki, że ta dziewczyna jest dla mnie cholernie ważna. Nie jak siostra, czy przyjaciółka. Inaczej... tak trochę... jak dziewczyna.
- Chwila, chwila, chwila...- zawołał Mulat, podnosząc się na równe nogi.- Czy ja dobrze usłyszałem? Tomlinson całował się z Evans?- zaśmiał się klaszcząc w dłonie.- Niall cię zapierdoli, Tommo.
- Zamknij się Zayn- warknąłem w jego stronę , skupiając swój wzrok na Horanie. Złożył ręce na piersi i wpatrywał się we mnie ze złością wymalowaną w oczach. Spuściłem wzrok na trzymany przez ze mnie kubek z alkoholem, nagle tracąc na niego chęć. Odstawiłem go na stolik, zaciskając dłonie w pięści. Do diabła. Czy ja zawsze muszę się w coś wpakować?
- Musisz powiedzieć o tym Eleanor...- blondyn westchnął siadając obok mnie.- Nie mam pojęcia co się wydarzyło, tam na górze, ale według mnie El, powinna o tym wiedzieć. Gdyby ona całowałaby się z innym, na pewni by ci o tym powiedziała.- dodał po chwili.
- Wiem... ale Niall... zrozum, ja... nie mam pojęcia dlaczego to zrobiłem.- wymamrotałem gubiąc się.- Ja... Niall, nie mów nic Eleanor. Wkurzy się jak to usłyszy i ucierpi na tym Al, dobrze wiemy że się nawzajem nie lubią...- wystękałem patrząc błagalnie na przyjaciela. Blondynek po namyśle, skinął głową, a ja mogłem odetchnąć z ulgą. Eleanor nie dowie się moim wyskoku... mam nadzieję.
- Louis!- do salonu wpadł zdenerwowany i mokry Harry. W ręku trzymał torbę, którą wyrzuciłem z pokoju Alison. Kurwa.- Co to miało być?
- Cholera Harry...- jęknąłem zrywając się, biorąc torbę i wybiegając do ogrodu. Podbiegłem do najbliższego krzaka, gdzie wrzuciłem materiał wypchany mokrymi pieniędzmi.- Czego nie zrozumiałeś, w zdaniu: ''przesuń to pod ścianę''?- warknąłem w kierunku zdziwionego moim zachowaniem przyjaciela.
- Skąd masz tyle forsy?- zapytał, olewając moje pytanie. Zacisnąłem usta, rozglądając się dookoła.- Tam jest co najmniej ze sto tysięcy.
- Wiem...- warknąłem podchodząc do niego.- To jest kasa Alison. Policja nie może jej znaleźć.
- I dlatego wrzuciłeś torbę pełną pieniędzy do basenu?
     Wyminąłem chłopaka, wchodząc z powrotem do salonu. Czemu ja tak właściwie pomagam Al?

Alison P.O.V.

- Gdzie pani była w nocy, kiedy zginął pani przyjaciel?- padło pierwsze pytanie. Zacisnęłam zęby, żałując, że obok mnie nie było Lou... właśnie. Dlaczego mnie pocałował? Przecież... ma dziewczynę i to nie byle jaką. Piękna, szczupła, zabawna... fani ją uwielbiają... no przynajmniej ta część, która wierzy, że Louis nie jest gejem, a jest ich zdecydowanie mniejszość*. W sumie nawet niektóre Larry Shippers, nie mają nic do zarzucenia El, oprócz tego, że ''podobno'' jest brodą dla Lou i Harry'ego. Uwielbiam oglądając ich filmiki o wielkiej miłości Larry'ego na Youtube. Te dziewczyny są naprawdę genialne...- więc?
     Spojrzałam na policjanta kręcąc głową. Cholera, musiałam odlecieć.
- Zadzwonił do mnie w nocy i poprosił o spotkanie. Chciał pogadać o jednej dziewczynie w której się zakochał.- skłamałam.- Pojechałam do niego, gadaliśmy, potem odwiozłam go do domu... i... tyle.
- Nie wierzę ci- odezwał się mężczyzna stojący obok biurka, uważnie mi się przypatrując.- Brałaś udział w nielegalnych wyścigach. Odpowiesz za to.


********
*- Dla wyjaśnienia: Ja sama należę do grupy Larry Shipper i naprawdę nie hejtuję Eleanor.

Bardzo przepraszam za:
1) jakość tej notki ale niestety jestem chora i nie myślę, niestety
2) Bardzo krótki odcinek- przepraszam Was :(
3) Tydzień temu nie było odcinka, ponieważ miałam awarię w domu. Przyjaciółka potrzebowała mojej pomocy i... tak wyszło :(

+ chcę Wam podziękować. Za co? Otóż... za to:
( kliknijcie to się powiększy )

Padłam na zawał, kiedy to zobaczyłam. Dosłownie. Nie mam pojęcia jak mam wam dziękować za tyle wejść w CIĄGU JEDNEGO DNIA!
Kocham Was :D



11 komentarzy:

  1. omg ! nigdy bym sie tego nie spodziewałą że lou ja pocałuje ale muszę przyznać ,że byłam pozetywnie zaskoczona , świetny rozdział + dużo zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity rozdział!!! Mam nadzieję, że szybko pojawi się next :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no... musze przeanalizować to co przed chwila przeczytalam... dużo zdrowia. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, muszę przyznać, że rozdział oprócz pocałunku Lou z Alison nie zaciekawił mnie bardzo. Czemu taki krótki? :( Ale jest jescze jedna sprawa, która mnie zaciekawiła.... Czemu Chan nie zabrał swojej części pieniędzy? Co się za tym kryje? Mam nadzieję, że to wyjaśni się w kolejnych odcinkach :) do następnego! zdrowiej szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny rozdział :D czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohhh holy shit !!! *.* uwielbiam ! <3
    Louis pocalowal Al *.* o boziu boziuu boziuuuuu!!!! :)
    Zajebisty!! :)
    Czekam.na nx @luvmyniallers

    OdpowiedzUsuń
  7. cholerne pamiętniki. przynajmniej po obrazku myślę, że to właśnie o to chodzi xd
    zabije Louisa. zabije Alison, a najbardziej zabiję Eleanor.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś/eś nominowana do Liebster Awards. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://neversey-never.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko genialne niech niech wreszcie będą razem :********

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty naprawde masz talent dziewczyno!!

    OdpowiedzUsuń