niedziela, 22 czerwca 2014

Chapter XXV

Na początku, bardzo Was proszę o odpowiedź na moje pytanie, które znajdziecie na samym końcu. Dziękuję misie!
******

     Louis ciągnął mnie w kierunku mojego pokoju, mijając po drodze zdezorientowanego Harry'ego. Spojrzałam na niego ukradkiem, ale chłopak wzruszył tylko ramionami, znikając w kuchni, skąd dobiegał mnie radosny śmiech Zayn'a. Cholera. Co jest grane?
     W końcu weszliśmy do pomieszczenia, a ja zaskoczona nagłą reakcją Louis'a usiadłam na łóżku, zakładając nogę na nogę oraz uważnie obserwując bruneta. Podszedł powolnym krokiem do biurka, odsunął krzesło, siadając na nim. Czy on ma zamiar się odezwać?
-Louis?- zaczęłam przekrzywiając głowę.- Powiesz mi co się dzieje?
     Chłopak westchnął, kiwając głową i podpierając podbródek na złączonych dłoniach. Jego oczy uważnie skanowały moje ciało od czasu do czasu patrząc w moje oczy. Pod wpływem jego intensywnego spojrzenia, zarumieniłam się, odwracając zawstydzona głowę. Dlaczego on tak na mnie patrzy?
- Alison...- powiedział cicho, wlepiając wzrok w podłogę. Niepewnie na niego spojrzałam. Wydusi to w końcu z siebie?- My... wyjeżdżamy... w trasę na kilka miesięcy.- wydukał.
     Znieruchomiałam, spoglądając na niego zaszokowana. Jak to jadą w trase? I to kilkumiesięczną?!
-Co..?- wychapałam wstając z łóżka.
- Zaczyna nam się Were We Are Tour...- mruknął, uważnie na mnie spoglądając.- Niall próbował dzisiaj ci to powiedzieć... ale nie zdążył przed przyjściem mechanika.
- Super! Po prostu świetnie- krzyknęłam krążąc po pokoju.- Kiedy jedziecie?-Zacisnął dłonie w pięści i przygryzł usta. Czy on musi mnie tak wkurwiać?!- Louis!- warknęłam- Kiedy jedziecie?!
- Za dwa dni...- usłyszałam. Pokręciłam przecząco głową, gorączkowo przeczesując dłonią włosy. Kiedy mieli zamiar mi o tym powiedzieć?!
- I ja oczywiście, dowiaduje się ostatnia?- krzyknęłam podchodząc do zmieszanego Lou.- Czy wam mózg odjebało?!
- Alison, uspokój się...- usłyszałam jego głos. Jego dłonie natychmiast chwyciły moje nadgarstki, przejeżdżając po bliznach, jakie zostawiły żyletki.- Chcieliśmy ci powiedzieć na samym początku, Niall się zaoferował... ale za każdym razem, kiedy próbował coś wydusić z siebie, ktoś, albo coś mu przeszkadzało, aż w końcu...
- Postanowiłeś, że ty to zrobisz, bo prędzej dowiem się z mediów- przerwałam mu, wyszarpując się z jego mocnego uścisku.- Wiecie co? Pieprzcie się- syknęłam, chwytając torebkę i możliwe jak najszybciej opuszczając pomieszczenie.
    Zbiegłam po schodach, słysząc przeklinania Lou i jego szybkie kroki. Wyminęłam uśmiechniętego Liam'a, wpadając do ogrodu i przechodząc przez bramkę. Żałowałam, że nie mam samochodu i nie mogłam się wyżyć na ulicy.
     Miałam nadzieję, że żaden z chłopaków nie wpadł na genialny pomysł pójścia za mną, bo nie daruje i urwę temu komuś jaja. Nawet jeżeli będzie to Liam.
-Alison!- usłyszałam za sobą czyiś krzyk, więc momentalnie przyśpieszyłam kroku. Cały czas byłam w szkolnym mundurku, za co teraz plułam sobie w brodę, bo gdziekolwiek pójdę, wszyscy będą wiedzieć, że chodzę do miejscowej szkoły i na samym starcie wezmą mnie za nienormalną. Kto zrównoważony psychicznie popierdala w sobotę w środku miasta w szkolnym mundurku? Tylko ja.
     Po kilku minutach nieustającego marszu doszłam w końcu do centrum Mullingar. Byłam wściekła na Niall'a za to, że nie miał odwagi powiedzieć mi o trasie, na Louis'a za to, że postarał się go wyręczyć, a na Zayn'a za to, że przez niego moje auto nadaje się tylko na złom. Wygląda na to, że 3/5 zespołu One Direction mi podpadło.
      Leniwym krokiem, ignorując ciekawskie spojrzenia, skierowałam się w stronę warsztatu, gdzie pracował Chan. Skąd wiedziałam gdzie jest? Może stąd, że gdzie tylko spojrzałam widziałam ogromne reklamy reklamujące ten ''cudowny'' warsztat?
     Przeszłam na drugą stronę drogi, zatrzymując się przed ogromnym garażem, gdzie stały dwa sportowe auta na podnośniku. Rozejrzałam się szukając mojego przyjaciela, jednak nigdzie go nie widziałam.
- Skurwiel- mruknęłam do siebie wchodząc do środka i szturchając pierwszego lepszego pracownika.- Gdzie jest Chan?
     Mężczyzna odwrócił się w moją stronę i zmierzył wściekłym spojrzeniem.
- A co? Kolejna chce się z nim przelizać?- zaśmiał się kpiącą składając ręce na piersi.
- Zazdrościsz?- warknęłam zwężając oczy. Niech ten gościu mnie lepiej nie wkurwia, bo będzie źle.- Gdzie on jest?
- Spieprzaj laska...- machnął na mnie ręką, odwracając się w stronę naprawianego samochodu. Szybko chwyciłam jego ręką wykręcając do tyłu i zmuszając chłopaka aby uklęknął. Z jego ust wyrwało się ciche przekleństwo.- Kurwa... puść mnie szajbusko!- zawołał
- Najpierw powiedz, gdzie jest Chan...
- W kantorku...- syknął wskazując brodą na drzwi prowadzące do jakiegoś pomieszczenia. Puściłam jego rękę, kierując się w wskazane mi miejsce. Bez pukania otworzyłam drzwi i oparłam się o framugę analizując to co działo się w środku.
     Chan siedział na obrotowym krześle, trzymając w dłoni kubek z parującą cieczą, wpatrując się w jeden z ekranów komputerów. Podeszłam do niego powoli i mocno trzepnęłam w głowę.
- Nie łaska wyjść?- zawołałam siadając obok niego. Japończyk spojrzał na mnie z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie... Chciałem zobaczyć jak poradzisz sobie z moim pracownikiem. Moja droga, zwracam honor- ukłonił się.
- Haha... boki zrywać- mruknęłam odbierając od mężczyzny kubek z herbatą.- Jeżeli zgodzę się na wyścig... dasz mi auto?- zapytałam po chwili ciszy.
-Oczywiście. Możesz dostać nawet teraz...- zaśmiał się chwytając do ręki pęk kluczy i wstając.- Chodźmy.
- Ale ja się jeszcze nie zgodziłam!- krzyknęłam biegnąc za nim. Pokręcił głową, wkładając jeden z kluczy w zamek i pchając drzwi. Weszliśmy do wielkiego, ciemnego pomieszczenia, gdzie po chwili zapaliły się światła.- Kurwa...- wymsknęło mi się widząc jego zawartość.
     Znajdowaliśmy się w ogromnym magazynie, gdzie po obu stronach ściany stał rząd równo zaparkowanych szybkich, sportowych samochodów. Na oko była ich tutaj setka. Wiedziałam, że nieraz Chanowi za usługi płacono wozami, ale nigdy żaden z nas ich nie widział. Japończyk chował auto, od razu po dojeździe.
- Człowieku... po ci ich aż tyle?- zapytałam rozglądając się dookoła. - Wiesz ile byś zarobił sprzedając je?!
- Wiem, Alison...- spojrzał na mnie, a po chwili spuścił wzrok na pęk kluczy, które trzymał. Podrzucił je kilka razy w górę, aż znalazł właściwy.- Chodź. Twoje auto już czeka.
     Nieśmiało szłam za Chanem na sam koniec magazynu, gdzie jak podejrzewałam stały najnowsze zdobycze. Zatrzymaliśmy się przed ostatnim samochodem.
- To Bugatti Veyron Grand Sport Vitesse- mruknął podając mi kluczyki. Niepewnie wsunęłam się na miejsce kierowcy i nieśmiałym ruchem pogładziłam kierownicę.- Prawdopodobnie najszybsze auto świata- dodał, a moje oczy automatycznie się rozszerzyły.- Jego rekord to 408,84 kilometrów na godzinę. Osiąga prędkość 100 km/h po 2,6 sekundach jazdy. Demon nie samochód.
- Żartujesz sobie?- wyjąkałam patrząc na niego zaszokowana. - Nie mogę go wziąć.
- Bez dyskusji- warknął mężczyzna zamykając za mną drzwi.- Jedź się z nim oswoić, wyścig jest w piątek o jedenastej wieczorem. Bądź tutaj o dziewiętnastej.
     Pokiwałam głową, wkładając kluczyki do stacyjki. Silnik radośnie zawarczał pode mną, zmuszając mnie, abym mocniej ścisnęła kierownicę. Odetchnęłam głęboko zamykając na chwilę oczy. Chan należy do osób z takim charakterem, którym się nie odmawia. Nie mogłam przyjąć tego auta, ale też nie mogłam go oddać. Kwestie moralne musiałam zepchnąć na drugi plan. Teraz liczył się wyścig... i oswojenie tej maszyny.
     Leniwie wyjechałam z miejsca parkingowego i skierowałam się w stronę otwartego wyjazdu. Japończyk stał obok, uważnie mnie obserwując. Uśmiechnął się do mnie, machając ręką w stronę światła. Westchnęłam głośno i zmieniłam bieg.
     Samochód mocno szarpnął do przodu, momentalnie wbijając mnie w siedzenie. Zacisnęłam zęby wyjeżdżając na ulicę. Pora przetestować to cudo.
     Nie znałam dokładnie Mullingar więc nie miałam pojęcia, czy gdzieś znajduje się jakiś tor, na którym mogłabym sprawdzić umiejętności auta, dlatego chcąc nie chcąc... musiałam zrobić to na ulicy. Zmieniałam poszczególne biegi, czując jak auto z minuty na minutę przyśpiesza. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, a ja mogłam poczuć się jak dawniej. Ostatni raz tak szybko jeździłam... podczas wyścigu.
     Licznik wskazywał już ponad 300 kilometrów, kiedy zaczęłam hamować. Auto spisywało się na medal, nie miałam wątpliwości, że wygraną mam już w kieszeni. Włączyłam kierunkowskaz, gwałtownie zawracając i kierując się w stronę domu. Nawet nie zauważyłam, jak zrobiło się późno.

********

- Alison!- zawołałem za dziewczyną wybiegając na ulicę. Blondynka zdążyła już zniknąć.- Kurwa!- odwróciłem się kopiąc w pobliski pojemnik na śmieci.
- Lou... daj spokój.- zza moich pleców wyłonił się Niall.- Jak będzie chciała to wróci.
- Spieprzyłem, Niall- powiedziałem siadając na ganku. - Mogłem to inaczej powiedzieć... walnąłem prosto z mostu! Kretyn!
     Blondynek przewrócił oczami i usiadł obok mnie. Między nami zapadła cisza, każdy z nas chciał uporządkować wydarzenia z ostatnich godzin w głowie. 
     Alison... nie wygląda na dziewczynę, która ma zawsze coś do powiedzenia, raczej... na słodką, kochaną blondynkę. Szczerze powiedziawszy nawet tak myślałem, kiedy Horan przyprowadził ją do nas po raz pierwszy.

*Retrospekcja*

- Chłopaki!- po pokoju rozszedł się donośny wrzask głodomora. Niechętnie podniosłem się z kanapy, gdzie razem z Harry'm leżeliśmy oglądając jakieś durne filmy. Oboje spojrzeliśmy na wejście do salonu. Po chwili zjawił się blondyn, ciągnąc za sobą jakaś dziewczynę. Zmarszczyłem czoło. Kto to jest?- Gdzie Liam i Zayn?- rzucił widząc tylko nas. Wzruszyłem ramionami drapiąc się po karku i skanując wzrokiem nastolatkę. Była wysoka, szczupła, miała długie blond włosy... cholera. Jest strasznie podobna do Horana.- Malik! Payne!- wrzasnął zniecierpliwiony Niall, a po chwili w salonie zjawiła się pozostałą dwójka.
-Czego chcesz wielkoludzie?- warknął Zayn rzucając się na kanapę.- Nie pójdę do sklepu, bo skończył ci się żelki...
     Blondynka, która do tej poty stałą cicho, teraz głośno prychnęła, skupiając na sobie uwagę wszystkich w pokoju. 
- Kim ona jest?- zapytał Liam, uważnie ją obserwując
- To jest Alison Evans. Moja siostra.- zaczął blondynek- I tak.. to jest ta dziewczyna, o której wam opowiadałem- dodał szybko widząc jak otwieram usta by mu przerwać.
     W salonie zapadła krępująca cisza, podczas której wszyscy wpatrywali się w dziewczynę. Wygląda mi na typową blondynkę...
- Ile jest dwa razy dwa?- wypalił nagle Harry patrząc na dziewczynę. Zaśmiałem się cicho pod nosem. Wygląda na to, że nie tylko ja myślałem o ''stereotypowej blondynce''.
- Cztery, małpiszonie- warknęła w jego stronę, mierząc go groźnym spojrzeniem- Chociaż pewnie sądziłeś, że powiem osiem, nie?
     Teraz nie było mowy, abym nie wybuch głośnym śmiechem, widząc zaskoczoną minę Hazzy. Podszedłem do dziewczyny z radosnym uśmiechem na twarzy i wyciągnąłem dłoń.
- Louis Tomlinson. Nie mam pojęcia jak to zrobiłaś, ale nalezą ci się brawa za zgaszenie Harry'ego.
- Oh, to on ma jakieś imię?- syknęła uśmiechając się słodko- Sądziłam, że wołacie na niego ''Pudel''...
     Hazza fuknął zdenerwowany i wyminął dziewczynę. Hmmm... Wygląda na to, że Styles nie będzie miał teraz życia.

*Koniec retrospekcji*

- Louis!- wydarł się Hazza, spychając mnie ze schodów. Jęknąłem głośno podnosząc się z ziemi. Spojrzałem rozzłoszczony na Loczka- Zbieraj dupę, mecz już leci!- zawołał skacząc jak małe dziecko i znikając we wnętrzu domu.
- Styles... Twoje dni są policzone- mruknąłem idąc w ślad za nim. Mam nadzieję, że Alison nic nie jest... Szkoda, że wtedy nie wiedziałem o tym co miało się jej za chwilę przydarzyć...

********
Mamy odcinek! Końcówka totalnie pierdzielona, wybaczcie mi.
A teraz pytanie: Czy będziecie czytać mojego kolejnego bloga o Liamie, kiedy ten się skończy?
To dla mnie jest okropnie ważne, bo jeżeli będzie dużo chętnych, mogę zacząć umieszczać tam notki co dwa tygodnie.
Całusy!

10 komentarzy = next!

O D C I N E K     N I E      S P R A W D Z A N Y !!!!

15 komentarzy:

  1. BOSKI !!! <3 JJAK JA GOO KOCHAM A KIEDY ON SIE SKACZY ? :((
    I TAK BEDE CZYTAC O LIAMIE :))

    OdpowiedzUsuń
  2. No weeeeź, co miało się stać? ;_;
    Nie oleje szkołę i pojedzie z nimi na WWA Tour xD
    Dodałaś moje ulubione (jedno z wielu ulubionych) autko *-* Mój Veyronek omomomomommmomom ;3
    Czy będę czytać? Na 100000000000000000000000%

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny, będę czytać o Liamie. :))
    @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta dziewczyna ma coraz więcej pokręconych pomysłów. Podoba mi się oby tak dalej!:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ..........................................super !1

    OdpowiedzUsuń
  6. No pewnie że będę czytała :D
    Jak zawsze rozdział świetny !! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja pierdziele !!! Rozdział genialny ! Końcówka też jest świetna... ale nie wiem dlaczego mi to zrobiłaś że skończyłaś w takim momencie :c Oczywiście że bedę czytać nowy blog <33
    Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, najfajniejsze auto swiata wybrałaś :) na 100% będę czytała o Liamie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Swietny :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  10. cuudowny rozdział :D z chęcią przeczytam ff o Liamie :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny!!!! Masz talent ! <3

    No oczywiscie ze bede! O moim aniolku w roli glownrj. O moim Liasku. O moim super bohaterze kurwa wgl o moim misiu. Hahahhahaha. No jadsne ze bede czytala, jak by inaczej! :D
    Czekam na nexta :p

    @luvmyniallers

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowity!!!!!!!! Jezu, co niby mialo jej sie stac? czekam szybciutko na nexta Dominika :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nuda,sorry ale wyrażam tylko swoją opinie, moim zdaniem nie powinnaś wszystkiego ściągać z szybkich i wściekłych. Wysil się na coś oryginalnego, bo jak na razie to wszystko już było . TO JEST TYLKO MOJA OPINIA

    OdpowiedzUsuń